Lekarstwo Chirona, czyli jak rozpalić ogień, który dawno zgasł

Lekarstwo Chirona, czyli jak rozpalić ogień, który dawno zgasł

Nasza świadomość to wielki strumień kosmicznej energii, a odkrywanie siebie jest niekończącym się procesem. To proces asymilacji nieświadomych treści poprzez ‘ja’, ewoluowania i zbliżania się  do Jaźni. Proces, który najprawdopodobniej będzie trwać w nieskończoność. :)

Planetarny matrix cały czas ewoluuje, jest nieustannie rozwijającym dziełem sztuki. I my także. To nie magia, ale czyste siły natury. Kosmiczne prądy świadomości znajdują się w ciągłym ruchu i przepływie. Co chwilę skręcają, meandrują, retrogradują, zmieniają kierunki,  siłę przepływu i wibracje.

Jak wiecie, stała obserwacja tych zmian jest dla mnie niezmiernie ważna. To dzięki niej składam swej nieświadomości daninę ;), aby w mniejszym lub większym stopniu zapewnić sobie jej przychylność i współpracę.

„Jak wiadomo, nie da się – by tak rzec- załatwić nieświadomości raz na zawsze”.  Tak mawiał Jung i niewątpliwie miał rację ;).

Ponieważ archetypy znajdują się na naturalnym kosmicznym terenie ochronnym ;) i  zawzięcie bronią swej nietykalności i autonomii , toteż należy je mieć cały czas na oku ;). Kto ich nie widzi, tego mają w garści te nieświadome moce, czyli tak zwani od praczasów bogowie ;). To czego nie widzisz, widzi Ciebie ;). Zatem, do rzeczy !

***

Istotnej zmiany w polu zbiorowej świadomości i nieświadomości dokonał niedawno Chiron i dzisiaj trochę o jego archetypie w ludzkiej Psyche, abyście się mogli z nim trochę bardziej zaprzyjażnić :).  Być może inspiracja dla niektórych z was do pracy z Chironem na nowym poziomie. Zajrzyjcie do środka i zobaczcie swojego Chirona. Zaproście go do wyjścia z jego jaskini ;). Niech artykuł ten będzie alchemicznym psychopompem – pośrednikiem pomiędzy waszą świadomością i nieświadomością. Słowa przecież nie są jedynie słowami.wehikułami energii i potrafią otworzyć serca na nowe wymiary :). Jeśli przyjmiesz je do swojego serca, będą mogły Cię otworzyć, uzdrowić i wznieść na wyższy poziom. Aho! :)

***

Pierwotnie nasz Układ Słoneczny miał podobno zupełnie inny kształt. Planety krążyły po innych orbitach i było ich znacznie więcej. Jednak część planet zderzyło się ze sobą, a inne w wyniku katastrofy wypadły z Układu Słonecznego. Ślady tych kosmicznych zranień odczuwamy wszyscy po dziś dzień. Trauma ludzkości sięga prawdopodobnie dużo głębiej i dalej niż mogłoby nam się wydawać. Dlatego właśnie potrzebujemy leczących obrazów i genów Chirona. Wewnętrznej interwencji epigenetycznej ;). Obrazu, który stanie się źródłem spokoju i do którego będziemy mogli wrócić. Nowej mapy zapisanej w mózgu.

Planety, symbole, archetypy wytwarzają ład przemieniając chaos w Kosmos. Dostarczają zdań, myśli, uczuć i rytuałów, które pomagają nam stworzyć nowy obraz, dzięki któremu życie zmierza ku uzdrowieniu i kompletności.

Nasza przestrzeń międzyplanetarna bogata jest też w przybyszy z odległych przestrzeni i innych kosmicznych wymiarów, próbujących przywrócić pierwotną harmonię, piękno i prawdę. Mamy więc u siebie różne komety i inne świetliste wibracje z poziomu plus 50 ;).

Chiron to właśnie taki wysokowibracyjny wizytor :). Mitologiczny Centaur, połączenie zwierzęcia i człowieka. Hybryda. Dla niektórych planetoida.  Chociaż raczej kometa. I to nie tylko moim zdaniem :). Astronomowie zaobserwowali na Chironie zjawiska rozświetlenia i rozjaśnienia typowego dla komet ;)). Więc to raczej jakiś ‘wizytor’ z odległych przestrzeni. Wiele sugeruje również, że Chiron dopiero od niedawna zajmuje tę orbitę, więc i w każdej chwili może ją opuścić… Być może jest więc z nami tylko na chwilę… Być może pozostanie z nami dopóty, dopóki nasza oświecona świadomość nie rozpozna jego postaci i potencjału całkowicie. Jaki ma dla nas dar?

Łączy wymiary. Formuje i tworzy ścieżki, których nie było. Przywraca pierwotny stan łączności z obrazem Boga. Integruje rozszczepienia osobowości, przerzuca pomosty pomiędzy rozdzielonymi częściami nas samych. Otwiera bramy do wyższych wymiarów, do transcendencji, pomaga przekroczyć samych siebie i uwolnić nasze przywiązanie do bólu i cierpienia. Tak, to właśnie Chiron!

Chiron zawsze wskazuje na miejsce gdzie musimy dać z siebie wszystko (!) i wziąć za siebie pełną odpowiedzialność. Miejsce gdzie nie mając żadnych kwalifikacji, musimy stać się mistrzami i pionierami. To nasz ‘handicap’. Zawody, w których nie stosuje się wyrównania szans.

Miejsce, w którym z poziomu -15 przeskakujemy wzwyż na +15. To wielki kwantowy przeskok. A tak dokładnie to z orbity Saturna poza orbitę Urana :), bo Chiron właśnie te dwie orbity łączy… co ciekawe… jego orbita sięga nawet dalej niż Urana, co jeszcze mocniej podkreśla jego wyjątkową moc. Ale aby tego skoku dokonać musimy mieć profesjonalną platformę startową, inaczej ten lot kosmiczny może się nie udać ;).

***

Tranzyt Chirona z reguły wyciąga z oceanu nieświadomości  nieuzdrowione historie, bardzo bolesne uczucia i wspomnienia. Odsłania głębokie ślady zranień w sercu. Wszystko po to, aby wyleczyć duszę i zapoczątkować nowy rozdział w życiu.

Chiron to niezastąpiony mentor dla wszystkich, którzy doświadczyli w życiu zranienia i traumy. Wydarzeń, które zostawiły w nich wyraźny ciężki bagaż emocjonalny.

Nikt lepiej niż on nie dociera do źródła bólu głęboko ukrytego w podświadomości niż on. Potrafi objąć rozpacz i zajrzeć w otchłań przy pełnym zachowaniu świadomości.  Gotowy do podjęcia ryzyka miłości pomimo wszystko. Serce oczyszczone z lęku, wypełnione przebaczeniem, współodczuwające z innymi.

Świadomie decyduje się na przyjęcie homeopatycznej dawki cierpienia i bólu, aby uzdrowić rany ludzkości, głęboko ukryte w każdym z nas.

A jak wiecie lekarstwo podobno tym lepsze, im bardziej gorzkieNiekiedy bywa nawet gorsze od choroby :), ale co tam ;). Zaufajcie temu lekarzowi. On naprawdę wie co robi. Znakomicie zna się na medycynie i uzdrawianiu. Był osobistym nauczycielem i mentorem samego Asklepiosa, więc szacun :). Chiron to najmądrzejszy z centaurów i najlepszy nauczyciel wszechczasów. I lista oczekujących studentów jest bardzo długa. Koniecznie więc już dzisiaj zapiszcie się na tę galaktyczną listę, a być może będziecie mieli szczęście i honor dostąpić jego bezpośredniego przekazu :).

Natura daje truciznę, ale i lek. Tajemnicę lekarstwa zna Chiron. Mistrz. Archetyp mistrzostwa, do którego dochodzimy poznając dogłębnie istotę cierpienia i bólu.

***

17 lutego 2019 Chiron już na dobre wkroczył do Barana i przygotowuje dla nas nowe homeopatyczne mikstury :).  Dyskretnie daje nam znać, że czas poświęcić trochę uwagi i energii na uzdrowienie kolejnej warstwy naszej instynktownej natury . Czas uleczyć impotencję i  brak działania. Wielki moment przebudzenia pierwiastka męskiego, ukazania w pełni choroby dręczącej męską esencję i źródła jej słabości.

Ogień, który dawno temu zgasł. Serce, które przestało kochać. Działanie, które jest bardzo płytkie bez miłości. I odpowiedzialność jaka z tego z płynie.

Najbliższe lata (2018-2027) to ewolucyjne zadanie dla pierwiastka męskiego. Szansa aby odkryć ukryty potencjał, którego nie wykorzystuje. Który marnuje z powodu głębokiego deficytu. Czas, aby zobaczyć gdzie jest masochistyczne i gdzie rani innych ludzi. Męskość, która osierociła sama siebie i ludzkość. Brak autentycznych wzorców męskości. Brak przekazu. Rany, historia ludzkości, z której wykreśliliśmy karykaturalną chorą męską tożsamość. Niedojrzałe użycie własnej siły. Niedojrzałe męskie ego. Brak pewności siebie. Brak odpowiedzialności. Niewiedza. Brak prawdziwej niezależności tworzący współ-uzależnienie. Nieświadoma, wyparta agresja. Głupie dziecięce błędy popełniane w nieświadomości.

Z wszystkim tym będziemy musieli się zmierzyć wewnątrz  i na zewnątrz nas.

Chiron wskaże nam miejsca, gdzie nasz pierwiastek męski żył w błogim zaprzeczeniu, gdzie przeciwstawiał się akceptacji i świadomości istnienia pewnego bardzo realnego stanu rzeczy, pewnej dręczącej go choroby. Zobaczymy gdzie i jak stwarzamy więcej bólu, więcej traumy, i więcej szkodliwych doświadczeń dla siebie i dla innych ludzi. Unikalna sygnatura Chirona wskaże, gdzie czujemy się ‘nie w stanie’, niezdolni do czegoś. Potrzebna będzie radykalna akceptacja. Tylko w przyjęciu, że coś nie jest możliwe, w zaakceptowaniu tego, czego się nie ma, w uznaniu własnych ograniczeń i akceptacji słabości drzemie ziarno i potencjał uzdrowienia. Więc w pierwszej kolejności trzeba stanąć twarzą w twarz z raną, wejść w nią jak w szamański trans i  przeżyć od nowa… aby odzyskać zdrowe męskie cząstki psychiki. Zastrzyk mocy dla naszej świadomości i zastrzyk mocy dla całej ludzkości.

Chiron przebywa właśnie na zerowym stopniu zodiaku. Zerowy stopień Barana to iskra, katalizator. To narodziny czegoś totalnie nowego. Początek nowego cyklu. Jeszcze nie wiemy dokładnie dokąd ta podróż zmierza, ale właśnie teraz musimy zrobić z ten pierwszy krok. Odważyć się powiedzieć życiu TAK. W Baranie po prostu musimy iść naprzód ;). To bardzo zdrowy impuls.  Wzrost. Otwierają się nowe perspektywy  i pionierskie metody uzdrowienia. Wyłania się nowe zrozumienie i nowa świadomość. Przełom, punkt zwrotny. Przejście na inny poziom. Powstrzymajcie się od oglądania na stare sposoby życia, bo zatrzymają was w miejscu, z którego już wyrośliście. Powitajmy nowy początek :).

***

Chiron w najbliższym czasie będzie więc miał co leczyć i każdemu, kto potrzebuje i pragnie uzdrowienia, poda swój gorzki eliksir. Naprawdę warto go przyjąć, aby na nowo, w jakiejś dziedzinie życie, w jakiejś części siebie rozpalić ogień, który dawno temu zgasł.

Chodź Chironie! Rozpal mój ogień. :) Ten płomień, który jak w  tantrycznym koanie, zawsze pozostaje płomieniem. Którego żadna woda nie jest w stanie zgasić. Bo prawdziwy płomień zawsze pozostaje płomieniem <3.

Ja już więc się nieśmiało na ten moment cieszę, ale jestem również pełna respektu dla nauk, które będzie dla mnie miał ;). Szacunek jest zawsze mile widziany, gdy ma się do czynienia z Mistrzem ;). Chiron to przebudzony mentor. Nauczyciel, który przekazuje dużo więcej niż tylko wiedzę. Dzięki niemu stajemy się dorośli.  Bez takich figur łatwo w życiu popełnić błąd, dokonać złych wyborów. Życzę wam głębi jego bezpośredniego energetycznego przekazu :).

Nie bójcie się reputacji  Chirona, jaką ma w niektórych astrologicznych kręgach, bo panuje wokół niego wiele błędnych i uproszczonych wyobrażeń.

Powszechnie znany jest jako Zraniony Uzdrowiciel. Osobiście mam małą alergię na to określenie i obiecuję wam, że nigdy go z moich ust nie usłyszycie ;). Wyjaśnię Wam dlaczego ;).( P.S. Chironowi też ta ksywka się nie podoba, bo  fałszuje jego pełny pierwotny przekaz ;)).

Otóż Chiron to nieokiełznany, intensywny i  przemożny Archetyp. Bardzo wielowymiarowy, bardzo niejednoznaczny i bardzo ambiwalentny. Radykalnie dualistyczny i nieoczywisty. Ma do zaoferowania dużo więcej niż nam się wydaje, ale wymaga od nas gotowości, koncentracji i dojrzałości.  Nie jest nauczycielem dla leniwych i szukających szybkiej ‘naprawy’, bo nie o naprawę tutaj chodzi, ale o prawdziwe ucieleśnienie współczującej akceptacji naszej kondycji, naszego stanu.  Chciałabym go więc nie upraszczać i spróbować objąć całą jego złożoną naturę. Choć wiem, że niełatwo go przyjąć w pełni.  To w końcu ból, który jest lekarstwem. Cierpienie, które uszlachetnia.  Najgłębsza rana. Ekstremalnie ciemna dziura. Szamańska choroba, która rzuca nas na kolana i odbiera zmysły.  Doświadczenie, od którego pęka nam serce, aby mogło się w końcu otworzyć.

***

Eliksiry Chirona najlepiej brać  w skupieniu. Być może nawet wybrać się na parę dni samotnie w góry, aby odwiedzić go w jego jaskini :).  Szukajcie go  pomiędzy piekłem a niebem ;). Szukajcie tęczowego mostu. Szukajcie pomiędzy światami. Tam, gdzie czeka na was pełne spektrum doświadczeń. Nie tylko światło i miłość. Również cierpienie i totalnie badziewie. Spotkać Chirona, to spotkać z się z bólem.  Chiron, mistrz zen, czeka tam na was z leczniczym koanem :). Trzeba będzie jednak porzucić umysł, aby uzdrawiająca świadomość mogła zacząć działać. Nie martwcie się. Na początku każdy koan, wydaje się czymś niemożliwym ;), ale tylko dopóki nie doświadczymy satori.  Jest wielce prawdopodobne, że lekarstwo Chirona nie jest tym, czym myślicie, że jest ;). Lek musi być właściwy, inaczej po prostu nie będzie żadnego działania. Chiron nie jest standardowym lekarzem :).

Nie zdziwcie się jeśli spotkacie nieszablonowego, niestereotypowego indywidualistę, ‘mavericka’, żyjącego na skraju wszystkiego. Szamana na krawędzi znanego ci świata, żyjącego w jaskini. Chiron od zawsze był inny, odmienny. Indywidualista. Poczęty poprzez gwałt Saturna na nimfie wodnej. Porzucony i odrzucony przez matkę zaraz po porodzie. Niekochany. Nigdy nie stał się ofiarą, tego co mu się przytrafiło. Bodhisattwa. Adoptowany przez Apollo i Artemis. Stał się dzieckiem Słońca i Księżyca i odnalazł głęboką harmonię i balans.

W każdym z nas jest historia, która nas trzyma w miejscu, blokuje i  nie pozwala w pełni zrealizować naszego potencjału. Znacie ten dręczący, gnębiący emocjonalny ból, który ciągle powraca? Który za nic nie chce odejść? Chiron ma do niego klucze. Klucze do tego miejsca w psychice, które nazbierało dużo zbędnego bagażu. Miejsce, w którym czujemy, że nie potrafimy siebie uzdrowić, gdzie kręcimy się w kółko. Cierpienie, które sami generujemy. Zadanie Chirona to doświadczenie go i zaakceptowanie.  Wejście ponownie w ranę, abyśmy mogli ją zrozumieć i przestać ją odtwarzać. Wejście w nasz ból, który musimy zrozumieć i przyjąć. To jest kluczem do uwolnienia się od przywiązania do tego bólu.  Chiron to poczucie bycia chronicznie zranionym, zranionym w sposób, który nas wyróżnia i stawia w osobnej gorszej kategorii. I nie ma na to koniecznie szybkiego sposobu, aby to naprawić. Bo w świecie Chirona najbardziej kluczowa nie jest rana, ale relacja, którą utrzymujemy w związku z tą słabością. To medycyna, którą my tworzymy. Istotą Chirona jest to, jaki mamy stosunek do tej części nas samych, której nie możemy naprawić.  Celem Chirona jest pomóc nam się wyleczyć. Nam czasami błędnie się wydaje, że nasze uzdrowienie jest czymś totalnie osobistym, czymś, z czym jesteśmy sami. Chiron chce, abyśmy przekroczyli to osobiste doświadczenie. Bo to nie jest tylko nasz ból. To ból ludzkości. To nie nasze zmagania z sobą, to współczucie dla wszystkich ludzi, którzy cierpią z powodu braku własnej wartości. Chiron jest trochę jak węzeł, który musimy rozplątać dla siebie, aby cała ludzkość mogła być wolna od tego węzła.

***

Mam nadzieję, że choć trochę udało mi się odsłonić warstwy i głębię, które reprezentuje ten Archetyp. Jak pozwolimy mu w sobie działać, to będziemy mogli wraz z nim ewoluować. A istnieje duża potrzeba i pole do ewolucji tego archetypu w nas. Po raz pierwszy w historii ludzkości doświadczamy tranzytu Chirona w Baranie świadomie! Niech Chiron zatem zafascynuje Waszą świadomość i hipnotycznie ją przyciągnie :). Być może pojawi się waszych snach, aktywnej imaginacji lub medytacji. Niech Wasze ‘ja’ włączone zostanie w ten proces rozwoju i raz na zawsze przemienione.

Niech tak się stanie, bo  gdzieś w głębi wszyscy bardzo potrzebujemy wyjść z jaskini… A teraz już zostawiam Was przy ognisku z Chironem ;).

Peace and Love!

WE ARE ALL COMING OUT OF OUR CAVES ;). YES WE ALL

 

 

 

PSYCHE i CZAS. Magia węzłów księżycowych w Raku i Koziorożcu.

***

Od paru lat mam romans z astrologią, bo mówi ona pięknie, intuicyjnie i płynnie językiem czasu ;)). W najbliższych 18 miesiącach, podczas pobytu węzłów księżyców i nadchodzących zaćmień (listopad 2018 – maj 2020), będziemy mieli kolektywną i osobistą szansę eksperymentowania z energetyczną fazą Raka i Koziorożca. Właśnie się przestawiamy na nowe fale ;). Będziecie więc mieli jeszcze okazję zapuścić wasze sondy głęboko w wewnętrzną przestrzeń kosmiczną i odkryć te niezbadane rejony waszej Jaźni. A teraz zapraszam was na chwilę do eksploracji wszechświata, archetypów Raka i Koziorożca moimi oczami, z mojego statku kosmicznego ;). Chwilami ponad szczytami najwyższych gór, chwilami na dnie najgłębszego oceanu ;)).

MIŁOŚĆ i STRACH

***

Przychodzimy na świat, który  nas nie chce. Nie kocha, nie widzi, nie (roz)poznaje naszej unikalnej  esencji. Świat, w którym ‘niebezpiecznie’ jest być po prostu sobą, gdzie ceni się bycie ‘kimś’.  Samoświadomość kończąca się tam, gdzie powinna się dopiero zacząć.

Rodzimy się w systemie, który uczy nas byśmy grzecznie przestrzegali jego perwersyjnych zasad i norm, byśmy stali się jego niewolnikami i nigdy nie poznali swojej prawdziwej natury.

Przychodzimy tracąc pamięć tego, kim jesteśmy i skąd pochodzimy. Nieświadomi. Ekstremalnie wrażliwi.  Głodni miłości. Totalnie bezbronni. Z tych doświadczeń tworzy się nasze wewnętrzne, bardzo subiektywne poczucie ‘ja’, Zagrożone, przestraszone, zmienne i pełne emocji. Wkracza więc ego, z silną potrzebą kontroli  siebie i innych, tworzy się zewnętrzna tożsamość, fasada. Skorupa, z której nigdy nie wyrastamy, którą boimy się zrzucić. Dziecięca gra, która staje się naszym życiem. Stary miś lub kocyk, który daje poczucie bezpieczeństwa, ale przy tym cholernie hamuje naszą ewolucję. Być może wcale go już nie potrzebujesz ;)?

Z czasem wchodzimy w społeczne normy, role – zawodowe, płciowe,  w nieświadomy paradygmat gry o dominację i władzę. Zostajemy zinstytucjonalizowani.  Zaczynamy wyścig na szczyt, bo tylko tam rośnie nasze poczucie wartości. Niestety drastycznie maleje świadomość. Podobnie jak brak tlenu pod szczytem Mount Everest grozi śmiercią, tak samo atmosfera na szczycie drabiny społecznej wyłącza funkcjonowanie naszych umysłów i upośledza percepcję. Bolesna cena za status.

Brzmi jak jakiś koszmar. Wiem.  Ale tak właśnie z kolektywnej nieświadomości wyłaniają się wynaturzone archetypy Raka i Koziorożca. Brak prawdziwej dojrzałości rasy ludzkiej. Wzorce głęboko zakorzenione w naszej podświadomości, odziedziczone po paru tysiącach lat patriarchatu :/, które w najbliższym czasie będziemy starali się uzdrowić.

Zapowiada się więc niezła praca z Cieniem :). Do głosu dochodzi potrzeba przytulenia wypartych, zamrożonych i pełnych lęku części nas samych. Potrzeba odkrycia wewnętrznego tyrana i dekonstrukcja starego ja. W każdym razie w najbliższym czasie wyraźnie poczujemy, gdzie nie jesteśmy wewnętrznie zintegrowani, gdzie brakuje nam dojrzałości.  Zaćmienia w Koziorożcu prawdopodobnie te miejsca wyeksponują i nie będą ich dłużej tolerować. Dzięki tej energii będziemy mogli więc popracować nad naszą autentycznością :), głównie poprzez puszczanie starej 'lękowej' kontroli.

Czekają nas także ponowne narodziny i podróż w nieodkryte dotąd pokłady czułości, delikatności, emocjonalności. Pragnienie, aby czuć, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyliście. Po prostu czuć i kochać. I dobrze nakarmić te od dawna głodujące części nas samych.  Nasze prawdziwe potrzeby. I gdzieś w głębi odnaleźć prawdziwe poczucie bezpieczeństwa oraz autentyczną zgodę na to, że nasze życie jednak jest kruche i że w pewnym sensie nigdy nie będziemy mieli stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa. 

Praca z materią pierwotną, z esencją, z Psyche :). Czynienie nieświadomego świadomym.  Pamiętajcie przy tym, że nie jesteśmy ani rtęcią, ani złotem. Jesteśmy Alchemikami. To ważne ;).

Mamy rok 2019 i kwitnie fizyka kwantowa ;). Dodatkowo od 2012 wszystkie planety bardzo intensywnie zmieniają swoje wibracje. Nie tylko Ziemia przechodzi przez silny wzrost poziomu świadomości. Podobny proces przechodzi każda planeta układu słonecznego. Na szczęście ;).

PSYCHE i CZAS

***

W Raku drzemie olbrzymi potencjał uzdrowienia emocjonalnych traum, emocjonalnych zranień i poznania Psyche. To twoja muszla, stworzona organicznie, przenikalna osłona, na tyle bezpieczna, że możesz w niej spotkać się i rozwinąć swoją duszę. I ego. Ego, które jest częścią Duszy, Jaźni, dużo większej całości.  Możesz na nowo poznać swoją historię, swoją rodzinę (także duchową), odzyskać utraconą pamięć (tego kim naprawdę jesteśmy), twój prawdziwy rodowód.  Ale także pożegnać przeszłość. Uwolnić cząsteczki świadomości, które utknęły w bólu i złych wspomnieniach. Stare energie i  stara świadomość zazwyczaj utykały w najbardziej przytłaczających, ciemnych i trudnych punktach twojego życia.

Szczęśliwym trafem przeszłość nie jest tym, czym myślimy, że jest :). Twoja przeszłość jest dużo fajniejsza ;) i nie chce twojej ograniczonej percepcji. Chce nieograniczonej świadomości i światła :). Nasze wspomnienia są w dużej mierze nieprawdziwe, po prostu nie są najwyższą prawdą. Prawdopodobnie najbardziej niebezpieczną rzeczą na tym świecie jest nasza zaburzona i wykrzywiona percepcja ;/. Ale dobra wiadomość dotycząca przeszłości (czyli pamięci) jest taka, że możemy ją modyfikować dużo łatwiej niż przyszłość :). Świadomość uzdrawiająca przeszłość kreuje nową przyszłość. W wyższych wymiarach czas jest tylko  pochodną pamięci. Jest jak najbardziej realny, ale tylko do trzeciego wymiaru ;). Istnieje dlatego, że istnieje wspomnienie, informacja zapisana w strukturach przestrzeni :). Dlatego tak ważne jest zostanie kosmonautą wewnętrznych przestrzeni kosmicznych :), odkrycie granic i transgresja twojego fizycznego ja, fizycznego wymiaru, jeśli chcesz zmienić przeszłość :) i napisać swoją biografię od nowa, z większą i pełniejszą świadomością.

 Rak (pamięć) i Koziorożec (czas) są częścią tej samej całości, tego samego continuum i spektrum.  W rzeczywistości jest między nimi zdecydowanie więcej podobieństw niż różnic :). Chociaż popularna astrologia przedstawia je jako przeciwne sobie, opozycyjne. Ale nie tylko astrologia. My sami też codziennie to robimy. W naszych sercach i naszych umysłach. Rozdzielamy, rozszczepiamy, nie potrafimy objąć całości, wszystkich naszych części. Moją intencją jest choć odrobinę to zmienić, poszerzając i scalając naszą świadomość :).

W ‘nowej energii’ Koziorożca inicjujemy siebie poza nasze ograniczenia właśnie. Wychodzimy poza granice widzialnego świata fizycznego, uwalniamy naszą percepcję z siedmiu fizycznych czakr. Wysokowibracyjny symbol Koziorożca to w końcu Jednorożec (nie tylko Skorpion ma swego Feniksa ;)). Koziorożec jest o transcendencji, o pięknej męskiej energii, jest bramą do kolejnych wymiarów. Do wodnikowej wolności ;). Ale prowadzącej przez dyscyplinę i prawość, intencja to za mało ;). Potrzeba bardzo mocnych psychicznych i fizycznych struktur, nowych struktur świadomości do manifestacji wielkich marzeń i wizji. Na szczęście energia Koziorożca jest mądra, skoncentrowana i ugruntowana. Dzięki niej  nie  zabraknie nam w najbliższym czasie dobrej stymulacji i wsparcia ojcowskiej energii. To kosmiczna energia boskiego męskiego pierwiastka zachęcającego nas do działania, silne wsparcie, dzięki któremu możesz zacząć ufać sobie, podjąć decyzję i ryzyko i wyjść w świat :). Dobry Saturn naprawdę pragnie twojego sukcesu w świecie.  A mając współczujące zrozumienie Raka, tym bardziej jesteś gotowy zostać liderem. Zobacz, gdzie sam stawiasz sobie opór, gdzie boisz się uwolnić swoją kreatywną energię i dlatego ją demonizujesz. Bo pole energetyczne Koziorożca generalnie mówi: „Jesteś gotowy” :) , wspiera podejmowanie ważnych, kluczowych decyzji i właśnie inwestuje w Ciebie dużo kosmicznej energii.  Energia Koziorożca, to twoja ‘właściwa praca’, dzięki niej penetrujesz świat z bardziej  dojrzałą energią. Spróbujcie ją poczuć i się dostroić. Każdy ją w sobie ma :). Wibrujcie nią, a kosmos pomoże wam oczyścić ścieżkę :). W pewnym sensie pozwólcie sukcesowi przyjść do was ;) dostrajając się do jego wysokiej wibracji. 

Ale wróćmy jeszcze na chwilę do Raka :), bo to jeszcze nie wszystko, to jeszcze nie jest cała prawda o wszechświecie ;). Bez względu na to jak wysoka jest nasza wibracja i jak bardzo rozwinięci duchowo jesteśmy, bez względu na to jak wiele transcendentnych  przeżyć mieliśmy, w codzienności (Raku) często niewiele to zmienia. Dlaczego tak się dzieje? Bo zapominamy o złożoności naszej Jaźni , która jest częścią dużo większej matrycy kosmosu :). O naszym psychicznym DNA aktywującym się lub dezaktywującym się pod wpływem wielu niezależnych od nas czynników. O emocjonalnym dojrzewaniu i ewolucji. O tym, że nasza podświadomość jest dużo większa niż nasze świadome 'ja'. Wszyscy potrzebujemy czasu, aby rozpakować i rozładować potężne nieświadome psychiczne treści drzemiące w naszej Psyche. Bez tego nie ma ewolucji, nie ma rozwoju i progresu. Dajcie sobie na to czas. Nie uda wam się rozwijać szybciej, niż wasze wewnętrzne lunarne dziecko . Dla niego czas jest rzeczywiście nie tylko rzeczywisty, ale także niezbędny, bo jego potencjał  rozwija się we właściwym czasie.

Jak mawia jeden z moich astrologicznych mistrzów, największy holograficzny szaman jakiego znam – Robert Ohotto –  naszego potencjału nie możemy pobrać wygodnie z ‘obłoku’ jedną modlitwą :). Choć wielu z nas już na pewno nie raz próbowało :). (Ja na pewno ;)). Tego oczywiście nie powiedzą nam nasze metafizyczne książki twierdzące, że czas jest iluzją ;). Ale nasze dusze naprawdę nie mają nic przeciwko. W rzeczywistości wręcz zdecydowały się tu inkarnować, aby nauczyć się czegoś od czasu :).

A my czasem chcielibyśmy zmienić nasze życie w  60 minut i tylko tyle zainwestować w zmiany, które w rzeczywistości mogą nam zająć nawet około 5-ciu lat, biorąc pod uwagę jak wszystko jest ze sobą holograficznie powiązane :).

No nie da się ‘zhakować’ czasu ani przeznaczenia. Możemy tylko zrozumieć złożoność swojej własnej Psyche i holograficzną naturę wzajemnych powiązań życia. Wszystko jest ze powiązane ze wszystkim, nie można po prostu „zhakować” jednej nitki bez wyciągnięcia reszty i wszystkiego, z czym jest połączona. Tak więc, nie ma żadnych haków, jeśli chodzi o twój potencjał i przeznaczenie. Jest oczywiście efektywność i ekonomia wzrostu, maksymalizowanie zysków i minimalizowanie strat, ale to inna historia ;).

Chcę Ci jeszcze przekazać od Saturna w Koziorożcu, parafrazując mojego holograficznego mistrza, że czasami czas naprawdę nie ma nic wspólnego z tobą i nie odbieraj tego osobiście ;). Po prostu są chwile, kiedy mamy za zadanie wzrastać i dojrzewać w sposób, który wymaga czasu, zanim nowy wymiar potencjału będzie mógł się aktywować się w naszym życiu. I czasami coś się po prostu nie wydarza w naszym życiu ponieważ inne części hologramu nie są jeszcze na to gotowe. Nie mamy pojęcia jak wiele musi się wyosiować, ustawić w linii, ułożyć w szeregu, ile czasu trzeba, aby dokładnie i w odpowiednim momencie zarówno twój potencjał był gotowy, aby do ciebie przybyć, jak i ty gotowy na przyjęcie potencjału ;)). Po prostu jesteśmy częścią dużo większego hologramu i dostrajamy swoje linie czasowe do czasu i matrycy ewolucyjnej Ziemi jak i matrycy innych planet ;).

W tym sensie zarówno Księżyc (władca Raka), jak i Saturn (władca Koziorożca) są mistrzami nakładania na nas różnych ograniczeń (w celu wydobycia największych potencjałów ofkors) ;). Rak i Księżyc pokazują, ile tak naprawdę jesteśmy w stanie wchłonąć, strawić, przyjąć i zintegrować w codzienności. To nasze ludzkie ja integrujące doświadczenia, zanim naprawdę staną się naszą częścią.  A jak już się nią staną, to naprawdę na dobre, na amen ;). W tym również tkwi rozwojowa pułapka, ale o tym innym razem ;), tylko sygnalizuję :). Na szczęście mistrzowie buddyjscy i  zen świetnie  sobie i  z tym radzą, więc często ich słucham i wam też polecam ;).

Przy całej naszej mocy i świadomości powinniśmy pamiętać, że w trójwymiarze nie zaistnieje nic, czego nasza struktura osobowości i ego (Rako-Koziorożec) nie przepuści. To nasze ludzkie ja jest kluczem. Drzwiami do materializacji.  Wcale więc nie chodzi o transcendencję, ale o miłość do materialnego świata i 3-go wymiaru. To nie jest czas na bycie ponad, wysoko i poza . W Raku chodzi bardziej o narodziny i materializację człowieka, nową samoświadomość :).  O kochanie ciała, w którym może się osiedlić dusza. O zdrowy rozwój psychicznych funkcji ;), o rewitalizację esencji żeńskiej i męskiej, Animy i Animusa. Z północnym węzłem w Raku bardzo silnie wzrasta nasza psychiczna zdolność odkrywania i rozwoju naszej ludzkiej psychiki. To idealny czas na płynną naukę języka naszego głębokiego ja :). Na spotkania z podświadomością i wszystkim co zostało do niej delegowane ;).

Oj! Strasznie się rozpisałam i już późno ;), a to i tak tylko początek :). Mam nadzieję, że choć trochę udało mi się przekazać wam szerszy kontekst  i uchwycić wibrację tych archetypów, które właśnie coraz mocniej aktywują się w naszej indywidualnej i zbiorowej Jaźni. Jest tyle kierunków, w które można dalej pójść ;). Sygnalizuję tylko pewne tematy, dając wam taki przedsmak o czym ten energetyczny cykl będzie. Ale sami zobaczycie jak to się dalej w was rozwija. Dopiero się na niego przestawiamy :). To wyjątkowo ważny i mocny cykl. Z kulminacją w 2020, ale napiszę o tym później ;).

Poeksplorujcie i poeksperymentujcie sobie z tą fazą. Tylko bardzo Was proszę :)  na relaksie, na flow, dużo odpoczywając i dbając o siebie, być może płacząc więcej niż zazwyczaj, czasami podjadając w nocy, aby nakarmić wygłodniałą duszę, lub biorąc gorącą kąpiel, aby uwolnić napięcie, które powstało w obliczu ciężkich i trudnych emocjonalnie doświadczeń z przeszłości. Każdy jogin wie, że głęboka relaksacja jest najwyższą formą jogi :). Jogi miłości.  Bądźmy więc dla siebie i innych łagodni. O tym właśnie jest faza Raka :).

Na dziś to wszystko. Wkrótce do was wrócę ;).

HUGS FOR EVERYONE <3!

 

Szamańska podróż poprzez archetypy Lwa i Wodnika, czyli ciąg dalszy o zaćmieniach 2018

Szamańska podróż poprzez archetypy Lwa i Wodnika, czyli ciąg dalszy o zaćmieniach 2018

A co jeśli jedyną prawdziwa intencją, dla której tu tego lata jesteś jest Miłość?

I jeśli wcale nie chodzi o oświecenie i ascendencję, które tylko fałszywie odwracają Twoją uwagę od tego co naprawdę ważne?

Wyobraź sobie, że jesteś tu teraz tylko po to, aby spełnić pragnienie Miłości. Że jest to pierwsza i ostatnia rzecz dla której tu jesteś. Poczuj nonsens duchowych przekazów o ascendencji i kieruj się głosem serca i spontaniczności. I nie bój się Miłości … Kreacji…. Swoich talentów…. Ekspresji…. ani Inkarnacji :). Tak w pełni rozkwita i urzeczywistnia się archetyp Lwa.

Nadchodzące zaćmienia stworzą przestrzeń i scenę, na której ten akt prawdziwej, przebudzonej miłości i pełnej samorealizacji będzie się mógł odegrać. Lew w sercu jest artystą, twórcą, pełnomocnikiem życia i tak jak życie, ciągłą kreacją i manifestacją swoich potencjałów twórczych.

Więc tego lata… szukając światła w cieniu zaćmień, znajdziesz je w przestrzeni serca, w głębi doświadczenia ludzkiego dramatu i piękna życia. Nie szukaj go w umyśle. Tego nie da się wy-myślić.

Świadomość i Duch nigdy wcześniej nie znały Miłości, dopóki nie stworzyli jej Ludzie. Tak właśnie w człowieku scalone są archetypy Lwa i Wodnika.

Ich pozorny dualizm jest osią wydarzeń tego lata. Choć w wielu z nas dramat rozdzielenia  serca i umysłu może odegrać się naprawdę ;). Jeśli jeszcze w pełni nie scaliliśmy tych części w sobie poprzez wewnętrzną transcendencję i unię, to będzie ku temu szansa. Im bardziej rozdzielone te aspekty w nas samych, tym intensywniejsza praca do wykonania i tym większa transformacja.

Nadchodzące zaćmienia mogą uwypuklić wszelkie negatywne, niższe wibracje i wzorce reprezentowane przez symbol Wodnika, który, z jednej strony symbolizuje kolektywne przebudzenie do wyższej wielowymiarowej świadomości, z drugiej zaś, zawiera w sobie ryzyko całkowitej alienacji i porzucenia swojej indywidualności w imię abstrakcyjnego dobra innych ludzi i nonsensownych new age’owych bzdur.

Archetyp Lwa umożliwia kreatywne przebudzenie i celebrację miłości do życia w ogóle. (Niekoniecznie miłości do przystojnego bruneta, czy pięknej blondynki :),  choć to też miłość). Ciemna Strona Wodnika pozostaje chłodnym oderwanym od życia obserwatorem i cynicznym świadkiem wydarzeń.

Poczuj gdzie w tobie żyje ten dualizm i które twoje piękne ideały prawdziwej wolności, równości i braterstwa (Wodnik) nareszcie pragną manifestacji w życiu (Lew). Gdzie żyjesz w separacji od siebie i innych, bojąc bycia sobą ze strachu przed odrzuceniem.

Bo tego lata to właśnie twoja autentyczność i wyjątkowość (Lew) są kluczem do autentycznego przebudzenia (Wodnik) :).

Pamiętajcie, celem zaćmień jest przemiana negatywnej energii w pozytywną. Życzę Wam owocnej eksploracji tych aspektów w sobie. Pełniejszej inkarnacji i transcendencji na wyższy poziom ;).

Do napisania tego artykułu bardzo zainspirowała mnie ta medytacja. Od kilku tygodni słucham jej na okrągło. Może jest też dla Ciebie <3 …

Namaste!

Tańcząca z Zodiakiem